Na ostatni urlop wybraliśmy z mężem Turcję i hotel Saray
Regency Resort w terminie 18-25.07.2018. Był to nasz pierwszy pobyt w Turcji, ale z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie ostatni. Wakacje były udane, wróciliśmy wypoczęci i opaleni. Hotel jest godny
polecenia, wiele rzeczy znam się w nim podobało i za to dajemy plusy, było też
kilka wad, o których wspomnę w dalszej części wpisu.
POKÓJ: Zacznę od tego, że otrzymany przez nas pokój
znajdował się na 1 piętrze (od strony basenów, ale nie mieliśmy problemu z
hałasem). Numer pokoju to 132 (w głównym budynku, a jest jeszcze budynek Garden) – dlaczego o nim wspominam?
Ponieważ był to bardzo przyzwoity pokój. Meble w dobrym stanie, łazienka
zadbana z rewelacyjnym prysznicem i bardzo dobrą deszczownicą, duży balkon,
sprawna klimatyzacja, lodóweczka w pokoju, tv i … najważniejsze mega wygodne
łóżko! Chyba nigdy tak długo nie spałam na wakacjach :) Warto zachęcić Panią
sprzątającą drobnym napiwkiem. Zawsze, gdy zostawiliśmy 1$ napiwku to mieliśmy
wymienioną pościel, choć wcale to nie było konieczne. Codziennie była dokładana
woda niegazowana do lodówki, a na powitanie były schłodzone soft drinki i dwie
butelki wody.
RESTAURACJA: na pierwszy rzut oka wydaje się dość duża, ale
biorąc pod uwagę, że stołują się w niej dwa budynki, to niestety brakowało
miejsc. Kelnerzy czyścili na bieżąco brudne talerze, ale nie wyrabiali się z
ponownym nakrywaniem stołów. O ile nie byłoby dla mnie problemem usiąść przy
poplamionym bieżniku, to brak sztućców już doskwierał, a nigdzie nie dało się
ich „dobrać”. Warto więc było
przychodzić w początkowych godzinach serwisu, żeby bez problemu zająć dogodny
stolik. Nie mam dzieci, ale zwróciłam uwagę na dodatkowy kąt w restauracji dla
rodzin z dziećmi (kredki, telewizor i inne udogodnienia, by maluchy nie
marudziły podczas posiłku). Jedzenie było bardzo smaczne. Ogromny wybór, każdy
mógł znaleźć coś dla siebie i wszystko
było świeże. Co prawda do omletów, gofrów i jajek była zawsze kolejka – około
10 minut czekania, ale smak i świeżość była tego warta. Na kolacjach zawsze dodatkowo
był rozpalany grill, a serwowany z niego kurczak czy ryba- rewelacja (znajdował się obok zegara ze zdjęcia). Również
podczas naszego pobytu był wieczór turecki (podawano min. kebab) oraz wieczór
rybny, gdzie można było spróbować sushi, krabów, małż czy krewetek. Restauracje
oceniam na mocne 4.
RESTAURACJA ALA CARTE: nie było nam dane wypróbować,
ponieważ była już fully booked, a czynna jest tylko kilka godzin w ciągu
czterech dni. Pani poinformowała nas, że Rosjanie od razu pierwszego dnia
pobytu rezerwują i zwykle zabierają wszystkie miejsca. Dlatego jeżeli chcecie
wypróbować- zapiszcie się na początku pobytu, może uda się Wam trafić w okienko.
FORMUŁA ALL INCLUSIVE: jest ok. Restauracja jest czynna w
godzinach 7:30 – 10:30 (śniadanie), lunch 12:00-14:30 i kolacja 18:30-21:00. 5
minutek spacerkiem od hotelu jest plaża, na której znajdziemy bezpłatne leżaki
(zadaszone i nie) oraz bar objęty all in. W barze w godz. 12:00-16:00 również
można zamawiać jedzenie i komponować różnego rodzaju sałatki. Jest także lunch bar na terenie hotelu, w
którym można zjeść placki (przypominające nasze racuchy), pizzę, pączusie oraz
nadziewane ziemniaki oraz lody serwowane dla każdego. Wszystko bardzo smaczne.
Jest także stanowisko z różnego rodzaju ciastami czynne w godz. 12:00-17:00.
Alkohole są lokalne, ale jakościowo całkiem ok. Jedyny minus to obsługa, która
nic, a nic nie mówi po angielsku, więc prośba o drinka to nie lada
wyzwanie. Zauważyłam, że każdy barman ma
jakiś swój kolorowy koktajl, który z uśmiechem serwuje Paniom. Na zdjęciu miejsce do odpoczynku w hotelu.
BASENY: czyste i z ciepłą wodą, co było mega przyjemne! Gdy
w powietrzu 38 stopni, to kąpiel w ciepłej wodzie to sama przyjemność.
Problemem były natomiast leżaki, które trzeba było rezerwować z samego rana, bo
inaczej zostawała tylko plaża nad morzem. Mi to nie przeszkadzało, ponieważ na
plaży leżało się lepiej ze względu na delikatny wiaterek. Zjeżdżalnie czynne
były dwa razy dziennie, ale w określonych godzinach 10:00-12:00 oraz
14:00-16:00. Co prawda nie są to duże zjeżdżalnie, ale również dorosły jakąś
frajdę będzie miał. Basen wewnętrzny w
głównym budynku był w remoncie, więc nie dało się z niego skorzystać (chociaż
nie było takiej potrzeby), jeden czynny
można było znaleźć w części SPA (nie korzystałam). Warto jednak dodać, że basen
ten był przystosowany dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich
SPA: tak, w tym hotelu jest spa! Sauna i łaźnie tureckie są
bezpłatne, czynne codziennie do 16:00. Jako, że słyszałam opinie, iż będąc w
Turcji należy wybrać się na Hamman, to nie mogłam z niego nie skorzystać.
Wybrałam pakiet z oferty hotelowego SPA za 35€, w którym był tradycyjny hamman, masaż relaksacyjny oraz
maseczka na twarz. Całość trwała 80 minut, a ja wyszłam po tym jak nowo
narodzona. Nigdy nie miałam tak rewelacyjnego peelingu, a masaż – petarda. Również w SPA można wymieniać ręczniki
basenowe, które przysługują każdemu pokojowi.
INTERNET: no i tutaj daję minus i to spory. Uważam, że nie przystoi
5* hotelowi oferować płatnego Internetu. Tutaj niestety tak było. Za tydzień
Internetu zapłaciliśmy 14€, a co do jego zasięgu- szału nie było, ale
podstawowe funkcje spełniał.
ANIMACJE: a co to jest? Przez cały pobyt w hotelu miałam
wrażenie, że nie specjalnie animatorzy zajmowali się gośćmi. Dwa razy dziennie dartsy
i to by było na tyle. Przez cały pobyt raz widziałam aerobik wodny i dwa razy gimnastykę na trawie.
Jednego dnia napompowano zamek, który wylądował na środku basenu i można było z
niego korzystać. Raz również były dmuchane zamki dla dzieci. I to by było na
tyle, nie wliczając animacji za które trzeba było płacić – bingo (3$) czy
dyskoteka wyjazdowa (10$).
DYSKOTEKA: jest na miejscu. Zlokalizowana jest w piwnicy w
części hotelowej Garden. Wchodząc tam śmierdzi stęchlizną, a muzyka jest
całkowicie przeznaczona dla Rosjan, ale oni również liczebnie w klubie
przeważają (czyt. rosyjskie piosenki). Drinki w dyskotece są dodatkowo płatne.
SIŁOWNIA: a dokładniej salka fitness, na której znajduje się
5 maszyn i kilka ciężarków. Dawno nie była odnawiana, ale dla tych, którzy potrzebują
sportu na urlopie w zupełności wystarczy. Jedyny minus- nie było pilota do
klimatyzacji i w tym pomieszczeniu za dnia, nie dało się oddychać, a ćwiczenia
w takich warunkach mogły doprowadzić do omdleń.
ATRAKCJE: tuż przy hotelu zatrzymują się busy, którymi można
szybko się dostać do Side (1$ w jedną stronę) oraz na największy bazar w
okolicy w Manavgat (1$ w jedną stronę). Bazar jest w poniedziałki i czwartki i
moim zdaniem, warto się z zakupami typowo tureckich podróbek ;) wstrzymać do
tej wycieczki. Również na terenie hotelu
jest bar z shishami. Jest duży wybór smaków, a shisha kosztuje 15$. Bardzo przyjemne
miejsce, można się pozytywnie zrelaksować.
MIEJSCOWOŚĆ: Titreyengol – malutka. Jedna
uliczka, przy której są stragany i to by było na tyle. Mało się dzieje. Warto
się przejść wzdłuż wybrzeża. Znajdują się tam same hotele, które oferują
dyskoteki przy plaży dostępne dla wszystkich turystów.
ITAKA: byliśmy kolejny raz z Itaką i ja osobiście nie mam żadnych zastrzeżeń :)

Komentarze
Prześlij komentarz